Nie zawsze mamy mozliwosc dojechania do wyznaczonego celu.
Czasem miejsce doceolwe moze byc u podnoza startu.
Z nie zrealizowanego planu moze zrodzic sie nowy, wyzszy cel, nowe mozliwosci.
niektorzy nieugiecie beda darzyc do celu mimo sprzeciwnosci losu, drudzy nie maja zadnych planow, tworzac je podczas drogii.
Po ostatnim wyjezdzie stwierdzilam ze nie warto isc droga, ktora jest zbyt ciezka, lepiej zejsc na pobocze i poczekac az sytuacja sama sie potoczy
Bardzo zaluje ze nie dojechalam na miejsce. Przy tworzeniu planow Rumunia wydawala mi sie tak blisko, a podczas drogii stala sie odlegla.
pokonujac nowe kilometry mozliwosc dotarcia do niej ulegala oslabieniu i w koncu umarla.
Czym byla spowodowana owa smierc, pewnie chciecie wiedziec...
po pierwsze to wybralam niedoswiadczona autostopowa kompanke, brak doswiadczenia w jezdzie stopem jednak robi swoje...
po drugie, to pogoda- upal, upal, upal
po trzecie, kierowca samochodu w ktorym jechalysmy wysadzil nas na obwodnicy. Tutaj przez godzine, a moze nawet dwie lapalysmy stopa. Niestety samochody jechaly tak szybko ze kierowca nie przeszlo przez mysl aby sie zatrzymac. Zrezygnowane zjechalysmy z plecakami na pobliskie jezioro. Jakis chlopiec w nim sie kapal mimo ze woda smierdziala kanalizacja. posiedzialysmy z pol godziny, jedzac nasze zapasy zywieniowe i udalysmy sie do najblizszego cienia, ok . 600 metrow.
po piate- jaki normalny czlowiek jechalby w taki upal;p
Mozliwosc schowania sie w cieniu byla najszczesliwszym momentem w tym dniu.
Ewa zrezygnowana chciala juz wracac do Szczecina, ja myslalam o dalszej jezdzie, ale w koncu wygral rozum, ktory podpowiadal aby udac sie nad jezioro. Poszlysmy na druga strone ulicy, stanelysmy na przystanku autobusowym i po chwili zatrzymal sie samochod. Mlody mezczyzna wracajacy z pracy w Gorzowie do Morynia. pojechalysmy z nim niemalze do samego celu. Wysadzil nas w Gadnie, na miejscu zastalysmy jezioro i pole namiotowe.
Nocleg na polu kosztowal 13 zl, przy kasie okazalo sie ze zaplacilysmy wiecej. pytajac dlaczego, kierownik mi odpowiedzial ze 'za powietrze'. Nadmiar pieniedzy byl przeznaczany gminie. pierwszy raz zetknelam sie z taka sytuacja
Moj telefon byl juz na skraju rozladowania, a dzwonili do mnie ludzie z ktorymi razem mielismy jechac na rumunie.
Jedyne co moglam zrobic, to pisac im sms-y. bo przy pierwszym odebraniu telefonu by sie on rozladowal.
Chcac nie chcac zostalysmy w Godnie na noc. nie chcialam meczyc Ewy dalsza droga do Nowego Sacza.
W nocy byla ulewa, mialam wrazenie ze nasz namiot sie przekrzywil, a moze tak bylo... balam sie ze namiot sie przewroci, ale na szczescie wytrzymal.
Rano poszlysmy sie kapac, umyc, i dowiedziec sie o ktorej jezdza pociagi z najblizszego miasteczka do Szczecina. Okazalo sie ze wszyscy wprowadzaja nas w bledne informacje. Do najblizszej stacji trzeba bylo dojsc 10 km. Dobrze ze dowiedzialysmy sie tego, tak to bysmy szly do Witnicy 4 km, a na miejscu by sie okazalo sie ze nasz wysilek byl calkowicie niepotrzebny
Facet ktory nas o tym poinformowal pracowal na plazy przy obsludze gastronomii. wczesniej wysmialam go, je jedyne co mozna kupic tam do jedzenie, to wata cuktowa. dowiedzialam sie, ze on dopiero rozpoczyna prowadzenie gastronomii, jedzenia ma byc wiecej...
Jechal akurat do Szczecina.
Zlozylysmy namiot, zapakowalysmy sie do konca i po 5 minutach juz jechalysmy samochodem.
Koles byl nadpodziw fajnym czlowiekiem.
Zaproponowal nam prace przy gastronomii. Ja bylam juz tak na nia napalona, ze mialam zamiar wrocic nastepnego dnia nad te jezioro- do pracy
Co prawda zarobki byly by znikome, wszystko wydalabym na utrzymanie sie na miejscu, zostawiajac jakies 10 zl dziennie w portfelu.
Ewa niestety zrezygnowala z pracy, a sama nie odwazylabym sie tam pojechac.
co prawda zarobilam o wiele wiecej ;D ale tez musialabym pracowac 2 razy wiecej, i nudzic sie 2 razy wiecej.
Choc warto bylo jechac dla samego faktu zdobycia kontaktu, dzieki ktoremu nie mialabym trudnosci w zalatwieniu sobie wizy do Rosji.
Wrocilysmy do Szczecina z zamiarem zostawienia polowy naszego bagazu i ruszenia dalej w droge, wyszlo z tego NIC. Troszko jestem wsciekla ze musze siedziec w domu, ale szukam, szukam pomyslu, werbuje kompanow do wyjazdu.
Tak oto jutro jade nad morze. to bedzie tylko jeden dzien, ale coz... zawsze to jest lepsze od niczego.
Autostop do Rumuni uwazam za nie udany, ale wnoszacy nowe doswiadczenia do mojego zycia